Od 1 lipca Unia Europejska wprowadziła nową tymczasową taryfę, która bezpośrednio dotyczy zakupów o niewielkiej wartości dokonywanych za pośrednictwem platform takich jak AliExpress, Temu i Shein. Tak zwany „podatek Shein” polega na dopłacie 3 euro za każdą kategorię produktu. uwzględniono w zamówieniu poniżej 150 euro spoza UE. Środek ten, który Bruksela uzasadnia jako konieczny, aby powstrzymać napływ taniego importu i chronić lokalne firmy, już teraz wywołuje ożywioną debatę wśród ekspertów i małych detalistów.
W praktyce podatek nie jest naliczany od każdej paczki, lecz od rodzaju towaru. Jeśli zamówienie obejmuje dziesięć identycznych koszulek, dopłata wynosi 3 euro; jeśli zamówienie obejmuje koszulki, buty i kosmetyki, opłata wzrasta do 9 euro. (3 euro za kategorię). Według danych Komisji Europejskiej około 91% tych przesyłek pochodzi z Chin, co oznacza, że główne platformy azjatyckie Głównymi odbiorcami regulacji są jednak ostatecznie konsumenci końcowi, ponieważ firmy przerzucają je na cenę sprzedaży lub, w niektórych przypadkach, absorbują, aby nie stracić konkurencyjności.
Wątpliwości ekonomisty Santiago Niño Becerry

Popularny ekonomista Santiago Niño Becerra analizował tę decyzję w swoich wystąpieniach radiowych i wyraził wątpliwość, czy pozwoli ona osiągnąć zapowiedziane cele. Według Niño Becerry głównym skutkiem podatku będzie „zwiększenie dochodów podatkowych”Nie wierzy jednak, że zagwarantuje to zgodność importowanych produktów z europejskimi normami bezpieczeństwa i jakości. „Nie widzę, w jaki sposób wprowadzenie podatku w wysokości trzech euro miałoby pomóc w zapewnieniu, że kosmetyki pochodzące z Chin spełniają te normy, jeśli jeszcze tego nie robią” – powiedziała w radiu Cadena SER.
Ekonomista poddaje również w wątpliwość, czy dopłata nie spowoduje przekierowania konsumpcji do lokalnych przedsiębiorstw. „Jeśli bluzka, która kosztuje dwa lub trzy euro, nagle będzie kosztować sześć, szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby miało to znaczący wpływ na przesunięcie się handlu w stronę Hiszpanii”.Twierdzi, że jego zdaniem różnica w cenie w porównaniu z produktami europejskimi pozostanie tak duża, że konsumenci nie zmienią masowo swoich nawyków zakupowych. Ponadto zwraca uwagę, że platformy azjatyckie mają pole do adaptacji, na przykład poprzez tworzenie magazynów w Unii Europejskiej.
Paradoksalny wpływ na hiszpańskie MŚP i osoby samozatrudnione
Jednym z mniej widocznych aspektów nowego podatku jest jego wpływ na małe przedsiębiorstwa. Wiele osób prowadzących działalność na własny rachunek i hiszpańskich mikroprzedsiębiorstw importuje materiały, części lub akcesoria z Azji za pośrednictwem przesyłek o niewielkiej wartościTeraz muszą zmierzyć się z dodatkowym kosztem stałym, który obniża ich marże. Najbardziej dotknięte są sektory takie jak elektronika, naprawy, rzemiosło i odzież, ponieważ składają częste zamówienia, aby uzupełnić zapasy.
Jak ostrzega organizacja pracodawców z branży logistycznej UNO, paradoks polega na tym, że środek ten może przyspieszyć wdrażanie dużych platform w Europie. Temu, AliExpress i Shein prowadzą już magazyny w wielu krajach na całym kontynencie i mogą importować produkty na dużą skalę, a następnie dystrybuować je stamtąd.Pozwala to uniknąć dopłat za pojedyncze przesyłki. Jeśli ta strategia się przyjmie, czas dostawy drastycznie się skróci, a konkurencja dla małych firm stanie się jeszcze zacięta. Niektóre źródła sugerują wręcz, że platformy te mogłyby otwierać nowe centra logistyczne w Hiszpanii, aby zbliżyć produkty do konsumenta końcowego.

Biorąc pod uwagę ten scenariusz, wiele osób prowadzących działalność na własny rachunek mogłoby zająć się sprzedażą na rynkach azjatyckich, aby utrzymać poziom sprzedaży. Platformy te przekształciły się już w model cyfrowego rynku, na którym zewnętrzni sprzedawcy oferują swoje produkty w zamian za prowizję.Dla mikroprzedsiębiorstw może to być jedyny sposób na dotarcie do milionów klientów. Jednak ta zależność oznacza konieczność płacenia prowizji, dostosowywania się do zasad platformy i konkurowania z międzynarodowymi sprzedawcami, co w praktyce prowadzi do paradoksu: podatek mający na celu ochronę lokalnych przedsiębiorstw W efekcie zmusza to małe firmy do integrowania się z tymi samymi kanałami, które wcześniej wyrządzały im szkodę.
Francja wycofała swój podatek krajowy po odkryciu, że platformy go obchodziły.
Podczas gdy europejska stawka ulega zmianie, Francja wycofała swoją własną taryfę celną w wysokości 2 euro na małe paczki. Rząd francuski odkrył, że Shein, Temu i AliExpress zmieniły trasy lotów, aby wylądować w Belgii.Ominęło to francuską odprawę celną. Stamtąd paczki były rozwożone drogą lądową w obrębie Unii Europejskiej bez płacenia podatku krajowego. W rezultacie z oczekiwanych 400 milionów euro faktycznie zebrano tylko 2,3 miliona euro.
Z uwagi na dowody świadczące o nieskuteczności tego środka, Francja zdecydowała się znieść podatek i zastosować po prostu wspólny podatek unijny w wysokości 3 euro. Ponieważ jest on obowiązkowy we wszystkich krajach bloku, platformy azjatyckie nie mogą go obejść poprzez zmianę granic.To sprawia, że cło jest bardziej solidnym instrumentem. Jednak przypadek Francji pokazuje elastyczność tych firm i trudności w opodatkowaniu transgranicznego handlu elektronicznego.
W każdym razie Unia Europejska przygotowuje już nową opłatę celną, która zostanie doliczona do obecnych 3 euro. Zgodnie z decyzją Rady Europejskiej od 1 listopada 2026 r. obowiązywać będzie dodatkowa opłata w wysokości około 2 euro za każdą kategorię produktu na pokrycie kosztów przetwarzania i kontroli bezpieczeństwa. Oznacza to, że jesienią zamówienie obejmujące dwie różne kategorie (na przykład spodnie i koszulkę) może zostać obciążone łączną dopłatą w wysokości 10 euro (3+3 obecnej opłaty i 2+2 nowej opłaty za przetwarzanie).
Tymczasem lokalne firmy, choć z pewnymi zastrzeżeniami, przyjmują tę inicjatywę z zadowoleniem. Jesús López Pay, prezes Federacji Handlu Regionu Murcia, uważa, że podatek ten może sprawić, że konsumenci dwa razy się zastanowią, zanim kupią bardzo tanie produkty.Ostrzega jednak, że małe firmy muszą dostosować się do nowych nawyków konsumenckich, na przykład wykorzystując media społecznościowe do sprzedaży. Natalio Morcillo z Tokio Store w Murcji uważa, że „najwyższy czas coś z tym zrobić” i ma nadzieję, że dopłata pomoże wyrównać szanse, choć uważa ją za „nieco niewystarczającą”.
Krótko mówiąc, „podatek Sheina” już obowiązuje i jego skutki zaczynają być odczuwalne, jednak debata na temat jego rzeczywistej skuteczności pozostaje otwarta. Podczas gdy konsumenci płacą więcej za swoje zamówienia, a platformy szukają alternatywnych rozwiązań logistycznych, małe firmy liczą na odrobienie części strat.Jednak droga naprzód nie będzie łatwa. Unia Europejska ze swojej strony pracuje już nad nowymi dopłatami, które jeszcze bardziej zaostrzą warunki dla tanich zakupów online spoza UE.
